fot. Piotr Kaczmarek fot. Piotr Kaczmarek
W zaległym spotkaniu XIII kolejki EBLK VBW Arka Gdynia po przerwie pokazała swoją mistrzowską klasę i wygrała z PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów 90:70. Akademiczki nie mają zbyt dużo czasu na odpoczynek, bo już w sobotę starcie z Enea AZS Poznań.

Od pierwszych minut spotkania gorzowianki biły się jak równy z równym z niepokonaną i typowaną do kolejnego złota Arką. Gra akademiczek wyglądała dobrze, udało się powtrzymać punkty z szybkiego ataku i po 13 minutach to koszykarki PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów były na prowadzeniu 34:33. W ostatnich minutach przed przerwą dobry fragment w drużynie gości miała Rembiszewska (celna trójka i wejście pod kosz), a po trafieniu Greinacher po dwóch kwartach Arka prowadziła tylko 40:37. Losy wyniku meczu rozstrzygnęły się w trzeciej kwarcie, gdzie Arka zagrała praktycznie bezbłędnie i pokazała, że nie przez przypadek jest głównym faworytem do kolejnego złota. 

- Trzecia kwarta była najważniejsza i zdecydowała o wyniku meczu. Do przerwy oba zespoły grały dobry basket. W pierwszej połowie zagraliśmy dobrze, ale nie była to nasza najlepsza koszykówka. Mieliśmy trochę błędów w ofensywie, oraz czasem też w przejściu do defensywy. W drugiej połowie wyszliśmy silniejsi, dziewczyny zagrały bardzo dobrze w defensywie i podejmowały odpowiednie decyzje - powiedział trener Gundars Vetra.
 
- Wiedziałyśmy, że to będzie naprawdę trudny mecz. Przyjazd do Gorzowa to długa podróż. Graliśmy bez Barbory Balintovej, to kluczowy gracz dla naszego składu. Gorzów zagrał dobre spotkanie. Jestem dumna z naszej drużyny, z trzymania się razem. Wierzymy w siebie nawzajem i to pcha nas ku dobremu - dodała Marissa Kastanek
 
- Bardzo dobra pierwsza połowa z dwóch stron. To był basket na naprawdę wysokim poziomie. Była agresja, nacisk na całym placu gry, kilka fajnych akcji w ataku. Za pierwszą połowę trzeba obu zespołom postawić ocenę bardzo dobrą lub dobrą plus. Wyrównana walka i to się mogło podobać. Po przerwie kilka "trójek", które wpadły w trzeciej kwarcie, ustawiły to spotkanie. Zespół nam odskoczył na dziesięć lub więcej punktów i troszeczkę zabrakło nam wiary, agresji. Bardzo trudno bronić taki zespół, który ma obwód w postaci Kunek, Kastanek, Slamovej czy nawet Rembiszewskiej z pozycji numer cztery, które regularnie trafiają rzuty za trzy punkty. Jak się trochę rozszerzy szyki, to jest podanie do Spanou, czy Miškinienė i one robą nam duże problemy w strefie podkoszowej - powiedział trener Dariusz Maciejewski. 

- Kiedy jest zespół kompletny i na obwodzie i pod koszem, to w pewnym momencie musiało nam coś przestać funkcjonować i to się stało w tej ważnej, trzeciej kwarcie. Mimo tego, że zagraliśmy dużo lepiej, szczególnie w defensywie, konkretniej. Podobało mi się to. Karolina dostała dużo minut. Przewaga Arki w polskiej ekstraklasie jest kolosalna i nie dziwię się, że ta drużyna wygrywa trzydzieści parę meczów pod rząd. Personalnie i taktycznie zasługuje na to, by być zespołem, który zdominuje rozgrywki. Druga połowa nie była aż taka tragiczna. Te "trójki" musiały kiedyś wpaść. Jestem dużo bardziej zadowolony niż po meczu z młodą Gdynią. Tam żeśmy wygrali, ale nie pokazaliśmy nic wartościowego. Tutaj mieliśmy bardzo dobre fragmenty i to napawa optymizmem przed następnym meczem - dodał trener Maciejewski. 

Blisko 20 minut na parkiecie spędziła nasza wychowanka Karolina Matkowska, która miała w tym spotkaniu jasno postawione zadania do wykonania w obronie i z nich wywiązywała się dobrze. - Dziękuję trenerowi, że dał mi szansę. Mam nadzieję, że się sprawdziłam i ją wykorzystałam. Mecz był na bardzo wysokim poziomie i jako młoda zawodniczka czułam ten poziom. Przez pierwsze parę minut odczuwałam nawet stres, choć i tak już w paru spotkaniach występowałam. Szkoda, że w trzeciej kwarcie wpadło im parę "trójek", które sprawiły, że zawodniczki z Gdyni nam odskoczyły. Goniłyśmy, ale niestety nie udało nam się ich dogonić. Nie zagrałyśmy słabego meczu, możemy być z siebie dumne i napawać optymizmem przed play-offami - zakończyła Karolina Matkowska. 

 
W czwartej kwarcie na boisku pojawiła się Agnieszka Szott-Hejmej, która trafiła dwie trójki i w ten sposób w swoim 25. profesjonalnym sezonie zdobyła 5000 punktów na parkietach polskiej ekstraklasy co przy ponad 500 rozgranych spotkaniach jest wydarzeniem historycznym w Polskiej koszykówce, a stało się to na parkiecie na którym wszystko się zaczęło. 

PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów - VBW Arka Gdynia 70:90 (19:16, 18:24, 13:26, 20:24)

Gorzów: Walker-Kimbrough 16, Gustafson 15, Green 15, Hristova 10, Szott-Hejmej 6, Owczarzak 3, Matkowska 2, Dźwigalska 2, Kaczmarczyk 1

Arka: Kunek 17, Slamova 16, Miškinienė 15, Rembiszewska 12, Kastanek 11, Spanou 9, Greinacher 6, Morawiec 2, Podgórna 2
Designed with by jakubskowronski.com