Do końca rundy zasadniczej w Energa Basket Lidze Kobiet pozostały już tylko trzy kolejki. Akademiczki do rozegrania mają dwa spotkania u siebie z Toruniem i Łodzią, a na koniec czeka je wyjazd do Polkowic. Czasu na regenerację po ciężkim wyjazdowym meczu w Bydgoszczy nie było za dużo, bo już w środę o 18:00 spotkanie PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów - Energa Toruń.

 

Energa Toruń to w tym sezonie już nie tak mocna drużyna jak przed rokiem, gdy w ćwierćfinale play-off biliśmy się z „Katarzynkami” o awans do strefy medalowej. W tym sezonie podopieczne Eleny Shakirovej z bilansem 3 zwycięstw i 16 porażek zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. W pierwszym w tym sezonie meczu gorzowianki wygrały 90:61. Liderką drużyny z Torunia jest Naomi Davenport, która średnio notuje 15,1 punktu i 7,5 zbiórki. Z dobrej strony pokazują się również Latoya Williams (średnio 13,2 punktu i 6,75 zbiórki) oraz Nina Dedić (średnio 9,3 punktu i 5,6 zbiórki).

 

- Toruń to już nie ta sama drużyna co na początku sezonu. Przygotowując się do tego meczu oglądałem ich ostatnie spotkania i widać w ich grze dużo lepsze zrozumienie i lepiej wybrane gry pod poszczególne koszykarki. Pięć zagranicznych koszykarek z czego najbardziej uważać trzeba na duet Davenport - Williams. To gracze, którzy naprawdę umieją grać w koszykówkę i trzeba być skoncentrowanym, by wygrać. To zespół, który potrafi oddać po 30 rzutów za trzy punkty i tak jak w meczu ze Ślęzą trafią kilkanaście rzutów to jest duży problem. Drużyna mocna atakuje też deskę, więc trzeba będzie mocno zastawiać pod koszem, by nie pozwolić na ponowienie akcji - powiedział trener Dariusz Maciejewski. 

 

Klucze do meczu:
- dobry wybór gier pod zmienność defensywy

- koncentracja przez całe spotkanie

- nie zostawianie otwartych pozycji do rzutów za trzy punkty 




TRANSMISJA

W sobotnim hicie Energa Basket Ligi Kobiet Artego Bydgoszcz pokonało PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów 84:82. Mecz od początku i do samego końca trzymał kibiców w napięciu. Liderką akademiczek w tym spotkaniu była Kahleah Copper, która zdobyła 33 punkty, a po stronie Artego doskonale radził sobie amerykański obwodowy duet  Brianna Kiesel (25 punktów) oraz Jennifer O'Neill (23 punktów).

 

Spotkanie rozpoczęło się od celnej trójki Jasmine Thomas, na którą po chwili trafienie zza linii 6,75 odpowiedziała Jennifer O'Neill. Taki był też cały mecz, cios na cios. Niemal przez całe spotkanie oscylował wokół remisu, a żadnej z drużyn nie udało się uzyskać wyraźnej przewagi. Cichą bohaterką meczu została niewątpliwie Karina Michałek, która w ostatniej minucie najpierw trafiła trójkę doprowadzając do remisu, a za chwilę wywalczyła w obronie faul w ataku Copper. Ostatnia akcja Artego wzbudziła spore kontrowersje. Czy powinien być błąd 24 sekund, zamiast piłki spornej? Sędziowie podjęli taką decyzję, a nie inna i trzeba się z nią zgodzić. Strzałka na korzyść gospodyń i trafia za dwa Michałek. Na zegarze zostało 10 sekund. Artego miało tylko jeden faul na swoim koncie i przerywało grę gorzowianek, przez co w trzech próbach nie udało się doprowadzić do klarownej sytuacji rzutowej.

 

- Koszykówka żeńska na takim poziomie, w takim wykonaniu, zawsze będzie interesująca. To żaden przypadek, że właśnie te drużyny walczą o drugie miejsce. To był pokaz siły zespołów, które faktycznie walczą o strefę medalową. W tym meczu była atrakcyjna gra dla kibiców, były rzuty za trzy punkty, agresywna gra w obronie i punkty z szybkiego ataku. Mamy dwa zwycięstwa więcej niż Gorzów, ale jeszcze przed sobą dwa trudne mecze z Polkowicami i Gdynią. W jednym z nich trzeba poszukać zwycięstwa, aby ta druga pozycja była pewna - powiedział trener Tomasz Herkt

 

- Zabrakło nam trochę szczęścia, bo mecz był fantastyczny. Super widowisko. Gdy spotykają się zespoły z czołówki polskiej ligi, to wiadomo, że mecz będzie na wysokim poziomie, a gwarantują to wykonawcy, czyli zawodniczki z poziomu WNBA. Kiesel i O'Neill były momentami nie do zatrzymania, a my mieliśmy duet Copper i Thomas. Zadecydowała końcówka i łut szczęścia. Ta trójka Michałek była rzutem rozpaczy, ale wpadła. Ewidentny błąd Laury, bo ręce miała opuszczone, zamiast podnieść do góry i zamknąć tą pozycję. W końcówce zdecydowanie pogubili się sędziowie i o to mam do nich pretensje. Sędziowie w końcówce się... pogubili, może to będzie najlepsze słowo - powiedział trener Dariusz Maciejewski.

 

Nie mówimy głośno o swoich problemach, ale mamy ostatnio duże problemy ze zdrowiem. Laura ma problem zdrowotny i to nie jest przypadek, że ja mówię takie rzeczy. Mamy w zespole aktualnie sytuacje, które są dla nas trudne. Teraz gramy co trzy dni i zobaczymy czy taki mecz odbije się na naszym zdrowiu. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze - dodał trener PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów.

- To był świetny mecz walki obu zespołów. Straciłyśmy kilka punktów z prostych sytuacji, ale mecz mógł się podobać, bo atmosfera była znakomita. Przegrałyśmy w tym meczu, ale mamy jeszcze o co walczyć w tym sezonie. Było w tym spotkaniu kilka rzeczy, które mogłyśmy zrobić lepiej. Tak naprawdę jeden celny rzut, jedna zbiórka, to mogło zadecydować - zakończyła Kahleah Copper.

 

Artego Bydgoszcz - PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów 84:82 (21:19, 23:25, 20:22, 20:16)

Artego: Kiesel 25, O'neill 23, Miškinienė 9, Międzik 8, Michałek 8, Evans 7, Rymarenko 2, Poboży 2

AZS: Copper 33, Thomas 20, Green 12, Juskaite 8, Kaczmarczyk 4, Maiga 3, Prezelj 2

Hit w Bydgoszczy. Wiemy o co gramy

piątek, 28 luty 2020 06:40

To będzie hit XIX kolejki Energa Basket Ligi Kobiet. W Bydgoszczy koszykarki PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów zmierzą się z Artego. Dla obu drużyn może to być kluczowe spotkanie o drugie miejsce w tabeli przed play-off. Początek spotkania w sobotę o godzinie 17:00.



Liderką Artego jest środkowa Laura Miškinienė, która średni notuje 17 punktów i 12 zbiórek. Drużyna z Bydgoszczy ma również bardzo mocny obwód, gdzie są Kiesel (średnio 14,2 punktu i 5,7 asysty), O'neill (średnio 12,9 punktu i 3,6 asysty). Nie można też zapomnieć o Rymarenko i Międzik, które są bardzo groźne w rzutach zza linii 6,75. W ostatnich spotkaniach drużyna Tomasza Herkta jest już drużyną kompletną, bo po kontuzji do gry wróciła środkowa Shante Evans. W pierwszym meczu w Gorzowie akademiczki wygrały 94:77, ale wynik nie oddaje przebiegu tego spotkania. Przez 35 minuty mieliśmy prawdziwą wymianę ciosów, a dopiero w końcówce za pięć fauli spadły Miškinienė, Kiesel i Poboży, przez co gra Artego się posypała. Po dojściu w strefie podkoszowej Evans nasze rywalki nie będą już miały takiego problemu z rotacją.

 

- Oba zespoły wiedzą o co grają. Stawka tego meczu jest wysoka. Runda zasadnicza się zbliża do końca i za chwilę będzie już wszystko wiadomo jaka droga czeka każdy zespół w play-off. W tej chwili jest sytuacja, że kto ten mecz wygra będzie już pewny TOP3, a otworzy sobie bardzo drogę do drugiego miejsca w tabeli. Zobaczymy, czy to będzie łatwiejsza, czy trudniejsza droga powiedział trener Dariusz Maciejewski.


- Bydgoszcz to zespół bardzo silny i kompletny. Bardzo mocna strefa podkoszowa i chyba nawet mocniejszy obwód, bo są tam cztery zawodniczki, które potrafią odpalić zza linii 6,75. Międzik ma prawie 50% skuteczności za trzy i to pokazała na meczu w Gorzowie, gdzie w pierwszej połowie trafiała wszystko. W strefie podkoszowej po kontuzji wróciła  Evans i w tej chwili jest sytuacja, że mogą grać zdecydowanie agresywniej w obronie, bo nie grozi im to co w meczu z nami, że wysokie spadły za pięć fauli. Teraz mogą grać zdecydowanie mocniej na desce i gra im się otwiera na wszystkich pozycjach – dodał trener  PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów

 

TRANSMISJA

Łatwo, miło i z debiutami

sobota, 22 luty 2020 21:43

W meczu XVIII kolejki Energa Basket Ligi Kobiet koszykarki Polska Strefa Inwestycji Enea Gorzów pewnie pokonały Enea AZS Poznań 85:42. Poznanianki tylko w pierwszej kwarcie postawiły się faworytowi, a dalej mecz przebiegał pod dyktando aktualnie trzeciej siły polskiej ekstraklasy. Spotkanie wyjątkowe, które zapadnie na długo w pamięci Wiki i Ewie. To był ten dzień w którym Wiktoria Kuczyńska i Ewa Kielar zadebiutowały w ekstraklasie!

Akademiczki z Gorzowa przed tym meczem miały dużo problemów zdrowotnych. Kahleah Copper nie dolegał już uraz stawu skokowego i mogła zagrać, ale cały mecz z ławki obejrzała Agnieszka Kaczmarczyk, która narzeka na uraz stopy. Spotkanie nie było pokazem najlepszej koszykówki, bo aż 39 strat z obu strony, ale takie spotkania w lidze gorzowianki muszą grać i pewnie wygrywać. Za tydzień już trudniejsze zadanie, bo na wyjeździe starcie z Artego Bydgoszcz, którego stawką może być drugie miejsce przed play-off.

- Zacznę od gratulacji za pierwszą kwartę dla drużyny z Poznania, którą to rywal wygrał. To na nas bardzo dobrze podziałało, bo graliśmy słabo w defensywie i nie realizowały założeń taktycznych.  Trochę tylko pobudziłem dziewczyny i zaczęły grać tak jak powinny. Poznań nie ma dobrej zawodniczki na pozycji rozgrywającej, dlatego przy mocny pressingu pojawiła się szansa na łatwe punkty – powiedział trener Dariusz Maciejewski  

- Najważniejsze z tego meczu co zapamiętam ja, Wiki i Ewa to ich debiut w EBLK. Kolejne dziewczyny z naszego systemu debiutują w polskiej ekstraklasie i tak jak powiedziała mi Ewa – „trenerze dla takich chwil warto ciężko trenować”. To dla nich duże wyróżnienie, może to ich jedyna okazja, by zagrać w ekstraklasie. Szkoda, że nie udało się zdobyć punktów. Dziewczyny zapamiętają ten mecz i będą mogły się tym pochwalić w swoich CV. Być może będzie taka sytuacja, że zagoszczą na dłużej w składzie EBLK dodał trener PolskaStref Inwestycji Enea Gorzów.

- Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna trenerowi za to, że dostałam szansę. Nie ukrywam, że to było moje duże marzenie, by zadebiutować w ekstraklasie. Bardzo się cieszę, że mogę trenować z dziewczynami i uczyć się od najlepszych.  Na początku duży stras, ale w trakcie meczu wszystko wróciło do normy i chciałam pokazać na parkiecie, wszystko co potrafię najlepiejpowiedziała Wiktoria Kuczyńska.

- Drużyna z Gorzowa wynikiem potwierdziła różnicę potencjału jak jest między naszymi zespołami. Zagraliśmy z 8 minut dobrej koszykówki, a jak rywal wzmocnił obronę to mieliśmy duży problem. Są zasadnicze różne cele. My chcemy się utrzymać, a drużynie z Gorzowa życzę powodzenia w play-offskomentował trener Enea AZS Poznań, Adam Ziemiński.

 

PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów – Enea AZS Poznań 85:42 (12:14, 29:11, 24:11, 20:6)

 

AZS AJP: Copper 20, Green 19, Prezelj 13, Juskaite 13, Thomas 11, Maiga 6, Dźwigalska 3, Kuczyńska, Kielar, Matkowska.

 

Enea AZS: Parzeńska 8, Mfutila 7, Saunders 5, Pyka 5, Banaszak 5, Pawlak 5, Miletic 3, Nowicka 2, Bosilj, Piasecka


Galeria (fot. Marcin Kluwak i Piotr Kaczmarek) 

 

Sobota z koszykówką! – taki jest plan. O godzinie 16:00 spotkanie Energa Basket Ligi Kobiet - PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów - Enea AZS Poznań, a od 14:00 do 22:00 na parkingu przed halą na kibiców czeka Projekt Zimowy Enei 2020.

Enea AZS Poznań zajmuje 10. miejsce z bilansem 4 zwycięstw i 13 porażek. Trenerem akademiczek z Poznania nie jest już Elmedin Omanić, którego zastąpił Adam Ziemiński. Liderką zespołu jest Ginette Mfutila, która średnio notuje 14,8 punktu i 8,9 zbiórki. Mocnymi punktami w zespole są również Zakiya Saunders – średnio 12,3 punktu i 4,6 asysty oraz Lea Miletic, która średnio notuje 9,1 punktu i 5,1 zbiórki. W zespole z Poznania gra doskonale znana gorzowskim kibicom Aleksandra Pawlak, która przy dobry dniu jest bardzo groźnym strzelcem zza linii 6,75. W pierwszych w tym sezonie „derbach ENEA” górą były gorzowianki, które wygrały 74:69, a liderką naszej drużyny była Kahleah Copper (29 punktów i 11 zbiórek).

 

- W polskiej lidze nie można lekceważyć żadnego przeciwnika, bo przy dobry dniu każdy może wygrać. Mamy swoje problemy zdrowotnie. Dziewczyny są mocno poobijane i to utrudnia nam przygotowania do tego meczu. Trzeba się maksymalnie skoncentrować i zmobilizować. Jeżeli chcemy grać o medale i walczyć o jak najlepsze miejsce przed play-off to musimy takie mecze wygrywać. Mamy swoje problemy, dlatego trzeba wyjść na parkiet mocno skoncentrowanym i ten mecz po prostu wygrać - powiedział trener Dariusz Maciejewski. 

 

TRANSMISJA



Na parkingu przy hali czekać będzie na Was cała MOC atrakcji, zarówno dla małych i dużych! Snowtubing, pokazy rzeźbienia w lodzie, pokazy laserowe, fotobudka, ciepłe napoje oraz stoiska z interaktywnymi grami oraz okularami VR! Godzinę po meczu EBLK z Poznaniem nasze koszykarki będą bawić się razem z kibicami na Projekt Zimowy Enei.



Na meczu będziemy gościć młode koszykarki z programu ,,Nauka, Sport, Przyszłość'', które zajmą sektory 6 i 7. Kibiców posiadających karnety w tych sektorach prosimy o zajmowanie innych miejsc w hali. Za utrudnienia przepraszamy.

 

To miało być jedno z najciekawszych spotkań 17. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet i było. Koszykarki PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów osłabione brakiem kontuzjowanej Kahleah Copper, która podczas meczu w Gdyni nabawiła się urazu stawu skokowego, wygrywają we Wrocławiu ze Ślęzą 75:65. MVP spotkania była Laura Juskaite, która zdobyła 32 punkty i miała 11 zbiórek.

 

- W pierwszej połowie popełniłam sporo głupich błędów i dlatego straciliśmy kilka łatwych punktów. W drugiej części ustabilizowaliśmy naszą grę, zaczęłyśmy podejmować dobre decyzje w ataku, wiedziałyśmy, co należy robić i zaczęłyśmy lepiej grać. To był klucz do zwycięstwa. Nie mamy szerokiej rotacji, może byłyśmy nieco zmęczone po trudnym meczu w Gdyni, ale to oczywiście nie jest wymówka. Gratulacje dla mojego zespołu - powiedziała Laura Juskaite.

 

- Niezmiernie się cieszę, bo to było dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Wygrać we Wrocławiu to duża sztuka. Przyjechaliśmy przede wszystkim wygrać, a gdy pojawiła się szansa na zwycięstwo więcej niż ośmioma punktami, bo tyloma przegraliśmy u siebie, to trzeba było to wykorzystać. Te punkty może będą się liczyć, może nie, ale dobrze jest mieć dodatkowe oczko w zapasie. Co do meczu, z pierwszej połowy bardzo jestem niezadowolony, bo popełniliśmy dużo prostych strat, które napędziły przeciwnika. Odskoczyły nam na dziesięć punktów i całe szczęście, że jeszcze w tej kwarcie odrobiliśmy te straty. Następna kwarta wyrównana, fizyczna, gdzie trzeba było wszystko rozstrzygać w ostatnich fragmentach akcji. Ostatnia odsłona, szczególnie końcówka, perfekcyjna w naszym wykonaniu. Swoją mądrość pokazała Jasmine Thomas, konsekwentnie realizowaliśmy założenia taktyczne, stawiając tylko na dwie sprawdzone rzeczy i to przynosiło efekt. Przy dużej zmienności defensywy Ślęzy mieliśmy duże problemy, zwłaszcza w pierwszej połowie, z doborem odpowiednich rozwiązań i stąd wzięły się straty. Później zaczęliśmy grać mądrzej i bardziej konsekwentnie - powiedział trener Dariusz Maciejewski.

 

- Cieszę się, bo ten mecz w Gdyni był dla nas bardzo trudny i wróciliśmy stamtąd bardzo poobijani. Cheridene Green miała nie grać ze względu na duże kłopoty z plecami – szacunek dla niej, że weszła i zrobiła swoje. Copper, tak jak Allen ostatnio w Gdyni, dostała wolne. Potrzebujemy ją w każdym meczu, ale do play-offów jest jeszcze trochę czasu. Nie możemy jej zaleczyć, musimy ją wyleczyć w pełni, bo tylko wtedy przy takiej grze jaką preferuje będzie gotowa do walki. Laura zagrała świetnie, zwłaszcza w drugiej połowie, bo w pierwszej powinna dostać parę razy po uszach za straty, ale już druga część była naprawdę bardzo dobra - dodał trener PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów 

 

 

Ślęza Wrocław - PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów 65:75 (17:16, 17:18, 19:19, 12:22)

Juskaite 32, Prezelj 19, Maiga 9, Green 6, Kaczmarczyk 6, Thomas 3, Dźwigalska 0

Designed with by jakubskowronski.com