fot. Marcin Kluwak fot. Marcin Kluwak

Koszykarki PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów pokonały w meczu IV kolejki Energa Basket Ligi Kobiet - DGT Politechnikę Gdańską aż 92:57. Liderką akademiczek w tym spotkaniu była Annamaria Prezelj, która zdobyła 20 punktów oraz miała 4 zbiórki i 3 asysty.

 

- Wiedziałyśmy, że jeśli chcemy wygrać ten mecz, to musimy grać od początku do końca na 100%. Nie odpuszczałyśmy w defensywie, by nie pozwolić przeciwnikowi na zbyt wiele swobody. Wiedziałyśmy, że mają dobrych strzelców, więc starałyśmy się im maksymalnie przeszkodzić w oddawaniu rzutów, by zdobyły jak najmniej punktów. To była dobra robota i myślę, że tak chcemy grać - szybko w ataku i agresywnie w obronie – powiedziała Annamaria Prezelj.

 

- Wykonaliśmy w tym meczu kawał dobrej roboty. Mocno pracujemy nad obroną indywidualną oraz grupową i tego efekty było widać. W takim meczu musimy być mocno skoncentrowani i grać agresywnie w defensywie. W czwartej kwarcie było za dużo prostych błędów. Własne błędy w ustawieniu nóg przy pozycji w obronie, złe czytanie graczy i przez to straciliśmy jeszcze kilka łatwych punktów. To mi się nie podobało w końcówce, ale wiadomo, że utrzymanie koncentracji przez 40 minut przy wyniku ponad +30 jest trudne – powiedział trener Dariusz Maciejewski.

 

- Cieszę, że udało się rotować składem tak, jak sobie zakładaliśmy, żeby żadna zawodniczka nie grała więcej niż 25 minut. Wszystkie zagrały naprawdę dobrze. Musimy teraz te siły oszczędzać, bo gramy co trzy dni. Bardzo dobrze, że zagraliśmy na zmienność defensyw. Nie wiadomo, co nas czeka w układzie następnego meczu z Ramla , który jest dla nas bardzo ważny. Myślę, że to będzie spotkanie o wyjście z grupy w EuroCup – dodał trener PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów.

 

- W meczu z Gdańskiem było widać agresję, bo mieliśmy świeżość. Nie lataliśmy nigdzie, nie podróżowaliśmy w autobusach, mieliśmy tydzień na przygotowanie i odpoczynek. To było widać w naszej agresywnej grze, że jesteśmy dobrze dysponowani fizycznie i to się przekładało na łatwe punkty w ataku. Dziewczyny zrealizowały jeszcze jeden cel. Do przerwy Martyna Koc miała bodajże 14 punktów. Powiedziałem dziewczynom, że nie może zdobyć więcej niż 20 i jest 19. To i tak o niej świadczy, że zagrała bardzo dobre zawody – zakończył trener Maciejewski.

Strony internetowe